Choć piękna wiosna, ciepło na dworze, ja ciągle chodzę w lewym humorze. A czas co zwykle jak ekspres gna, teraz gwałtowne zwolnienie ma.

I tylko jedna tego przyczyna – wszystko do bani kiedy Was ni ma. Spacer nie cieszy, drink nie smakuje, kiedy Was wszystkich mi brakuje.

Więc tęskny wzrok zawieszam na drzwiach, nikt nie przychodzi – dokąd to tak?

Jak mam w tym smutku znaleźć pociechę, gdy Lena nie zaraża śmiechem?

Jak ma smakować mi śniadanie jedzone w kuchni, nie na polanie?

Do manier żadnych się nie zmuszę, bo nie ma Basi z magicznym obrusem, nie zadbam też o aparycję, bo Gosia fotki mi nie pstryknie.

Jak mam rozśmieszyć duszę co łka – to Marian najlepsze dowcipy zna. Jak uda się nie popaść w marazm, kiedy zabrakło wszystkich naraz?

Czekają Nida i Pilica, z wielkiej  tęsknoty schną kajaki, kiedyż ach kiedyż tu się pojawi Włodzisław i jego wodniaki?

Do spotkań z Wami serce mi się rwie, jakże potrzebne mi to,

lecz w koło ciągle słyszę jedno – na tyłku  siedź w domu kobito.

Lecz jeszcze będzie radośnie, jeszcze będzie normalnie, jeszcze będziemy się uśmiechać.

Dbajmy o siebie moi mili, głupio byłoby nie doczekać.

Ania Pniak

DO ZOBACZENIA !!!