Propozycję trasy wycieczki, podaną przez naszego przewodnika Rysia Garusa z ochotą przyjęło 40 wędrowników i w ostatnią środę, 15 stycznia z  autobusu nr 7 wysiedliśmy na pętli w Kajetanowie.

Na skwerze obok przystanku znajduje się pomnik, który mieszkańcy gminy Zagnańsk  postawili w hołdzie żołnierzom Wojska Polskiego grupy operacyjnej „Kielce” i grupy operacyjnej „Radom” poległym w walce z Niemcami w rejonie: Kajetanów, Barcza, Lekomin, Zagnańsk w dniach 5-7 września 1939r. 

Po chwili wkroczyliśmy do  wsi Zabłocie. Na początku wsi stoi  kapliczka św. Jana Nepomucena, opiekującego się nami w czasie powodzi, chroniącego nas przed utonięciem, zapobiegającego wylewom rzek. Św. Jan Nepomucen  jest też patronem dobrych spowiedzi, a także  patronem tzw. milczących zakonów.  Na końcu wsi stoi remiza Ochotniczej Straży Pożarnej z zabytkową motopompą usadowioną na dachu. Mijając kamienny obelisk z tabliczką informującą o wyzwoleniu Zabłocia przez żołnierzy Armii Radzieckiej 15.01.1945r., opuszczamy Zabłocie i wkraczamy do lasu.

Wędrujemy leśnym fragmentem  Traktu Królewskiego, dawnej drogi wiodącej z Krakowa przez Kielce do Warszawy,  którą podróżował w 1661 roku król  Jan Kazimierz z krakowskim biskupem Andrzejem Trzebickim. Drogę tą przemierzał również Tadeusz Kościuszko,  maszerując ze swoimi oddziałami do Warszawy.

Na polanie znajdującej się na tym „królewskim szlaku”, w okolicach miejscowości Siodła, w sierpniu 1944 roku formowano 4 p.p. legionów AK.   

Żołnierze po uroczystej Mszy św. odprawionej na polanie, ruszyli na pomoc walczącej Warszawie. W związku z szybko zmieniającą się sytuacją na froncie wschodnim, dowództwo Armii Krajowej wstrzymało marsz na Warszawę i podjęło decyzję o przystąpieniu do wykonania zadań wynikających z planu „Burza” na terenie Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK, gdzie działaniom tym nadano kryptonim „Deszcz”. Plan zakładał ułatwienie Armii Czerwonej opanowania lewego brzegu Wisły i większych miast Kielecczyzny, obronę mostów na Wiśle, zakładów zbrojeniowych w Starachowicach i Skarżysku-Kamiennej. Kontynuowano działalność dywersyjną na szlakach komunikacyjnych. Bardzo ważnym elementem było odtworzenie przedwojennych jednostek wojskowych – powstała m.in. 2. Dywizja Piechoty Legionów AK, a w jej składzie znalazł się 4. Pułk Piechoty Legionów AK.

25 września 2010 roku przy czerwonym szlaku na Sosnowicy odsłonięto i poświęcono obelisk upamiętniający sformowanie 4. Pułku Piechoty Legionów Armii Krajowej, śpieszącego z odsieczą walczącej Warszawie. Polową Mszę św. odprawił kapelan wojskowy ks. płk Adam Prus. Mówił o trudnej drodze do wolności, usłanej krzyżami poległych żołnierzy oraz ofiar hitlerowskiej kaźni.

Następnie podchodzimy w górkę pod tzw . Krzyż Biskupi, świadek pewnej historii, która wydarzyła się  w tym miejscu przy dawnym Trakcie Królewskim na Sosnowicy.  Potężny krzyż, osłonięty jest wysokimi drzewami. Towarzyszą mu malownicze skałki piaskowca w pobliskich kopalniach. Miejsce to często odwiedzane jest przez turystów, jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że obecność krzyża związana jest z powstaniem kościoła p.w. św. Rozalii i św. Marcina w Zagnańsku. Podanie, krążące wśród mieszkańców gminy, głosi, że biskup krakowski Andrzej Trzebicki postanowił utworzyć parafię i ufundować dla mieszkańców Zagnańska kościół. Przekazał na ten cel środki, dzięki którym na górze Chełm miał stanąć  kościół.

Pewnego razu biskup przejeżdżając ponownie przez tę okolicę,  zobaczył skromną kapliczkę na Chełmie i bardzo się rozgniewał, gdyż w zamyśle biskupa miała stanąć tu piękna świątynia, a nie skromna kapliczka. Zdenerwowany fundator, widząc lekceważenie swoich decyzji, odmówił poświęcenia kaplicy i wzburzony wyruszył w drogę do Kielc. Zrozpaczona ludność Zagnańska dogoniła orszak biskupa właśnie w opisywanym miejscu i na kolanach błagała o zmianę decyzji. Wielce litościwy Andrzej Trzebicki w końcu uległ, zsiadł z konia, pobłogosławił zebranych i przyrzekł, że jeśli powstanie świątynia, jaką zamierzał wybudować, przybędzie ją poświęcić. Mieszkańcy z zapałem przystąpili do pracy i szybko ukończyli budowę kościoła, który do dziś jest jednym z najpiękniejszych obiektów w gminie, dumnie wznosząc się na zachodnim zboczu góry Chełm. Konsekracji świątyni biskup krakowski Andrzej Trzebicki dokonał 30 maja 1677 r.

W kolejnym etapie marszu dochodzimy do źródła Silnicy. Jesteśmy na wysokości 370 m n.p.m. w zalesionym obszarze od strony południowo – zachodniej, u podnóża góry Sosnowicy (413 m n.p.m.), zbudowanej z czerwonego piaskowca triasowego. W tym miejscu znajduje się właśnie źródło rzeki Silnicy, dawniej nazywanej Dąbrówką.

Z Silnicą związana jest legenda, która głosi, że przed ponad 900 laty w miejscu, gdzie dziś leży stolica województwa świętokrzyskiego, były nieprzebyte, pełne zwierzyny lasy, które przyciągały myśliwych. Polował tu także Mieszko (Bolesławowic – syn Bolesława II Śmiałego). Kiedy w pogoni za zwierzyną zgubił swoich kompanów, wyjechał na nieznaną polanę i strudzony zasnął w trawie. Przyśniło mu się, iż został napadnięty przez zbójców, a ci usiłowali wlać mu do ust truciznę. Gdy zaczął już tracić siły, nagle objawił mu się św. Wojciech, uniósł pastorał i na ziemi nakreślił kręty szlak, który przemienił się w strumień wody. Mieszko obudził się, nieopodal ujrzał źródło. Woda w nim była smaczna, przejrzysta, taka jak we śnie. Poczuł przypływ nowych sił i szybko odnalazł swój orszak. Odjeżdżając z polany, Mieszko zauważył ogromne, białe kły nieznanego zwierza, być może dzika. Zapowiedział, że wzniesie tu gród z kościołem. Niedługo potem zbudowano w sercu puszczy osadę. Na polanie postawiono kościół p.w. św. Wojciecha, a strumień, z którego woda przywróciła księciu siły, mianowano Silnicą. Osadę zaś nazwano Kiełce – na pamiątkę znalezionych tajemniczych kłów.

Nazwa z biegiem czasu przekształciła się w Kielce.

Wycieczkę kończymy w Wiśniówce, zatrzymując się na chwilę przy zbiorniku wodnym w byłym wyrobisku oraz przechodząc obok pomnika, postawionego przez robotników kamieniołomu twórcy czynu legionowego – Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu  w XX rocznicę  odzyskania niepodległości. Ponieważ do odjazdu autobusu było jeszcze trochę czasu, nasz przewodnik Ryszard Garus, zaprowadził nas do nowopowstałego ośrodka Caritasu, oferującego wykonanie szeregu  bezpłatnych zabiegów fizjoterapeutycznych w krótkich  terminach i przy niewielkiej biurokracji ale z koniecznością posiadania choć podstawowej dokumentacji medycznej ( nawet bez skierowania na zabiegi).

Tekst: Ryszard Opałko

Zdjęcia: Jerzy Iwaniec, Ryszard Opałko