Wczorajsza wycieczka okazała się wyzwaniem tylko dla odważnych i niestrudzonych z konkretnie obranym celem… dlaczego (!?); tylko sześć osób oraz nasz niezawodny przewodnik Rysiu stawili się na starcie. Zaplanowana trasa musiała ulec pewnej korekcie ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne, deszcz nam towarzyszył przez całą drogę lecz absolutnie nie było to przeszkodą i jak widać na zdjęciach, humory nam dopisywały. Zmiana trasy była zdecydowana i tę grupkę zapaleńców Rysio powiódł prosto do… „Piekła”. Nie obawiajcie się, jest tam zupełnie ciekawie wręcz przytulnie, ( zwłaszcza w taką aurę), polecam tę ścieżkę i wejście do Jaskini Piekło. Czyżby nie tylko aura wystraszyła naszych środowych turystów?? W drodze powrotnej w kierunku Chęcin podziwialiśmy, jak zwykle, piękne okolice, zarysy naszych Świętokrzyskich Gór w oddali, choć widoczność klarowna nie była oraz Zamek Królewski w Chęcinach, którego wieże oplatały chmury, raz je przysłaniając, raz odsłaniając.

Pochłanialiśmy wzrokiem tę wiosenną, cudną, majową zieleń, świeżą i soczystą, a i wdychaliśmy wspaniałe, świeże, czyste powietrze, nasączone przyjemną wilgocią, nie mówiąc o twarzach, które były doskonale nawilżane kroplami deszczu, czyli spacer z samymi przyjemnościami. Uwagę naszą przykuwały wyrośnięte, jak na tę porę, łany zbóż, szczególnie żyta, kłosy piękne, strzeliste, dumne, z kroplami deszczu, ale bez towarzystwa czerwonych maków, błękitnych bławatków czy fioletoworóżowych kąkoli; szkoda, gdyż te śliczne, kolorowe kwiaty zawsze przełamywały monotonię naszych pól. Chyba wszyscy domyślają się, jaka to może być przyczyna…

Barbara Wielińska

Nasze piękne polne kwiaty: maki, chabry bławatki i kąkole:

Majowa zieleń, majowe sny, majowe słońce, majowe bzy:

Majowa deszczowa wycieczka:

Zdjęcia: Irenka Danieluk, Basia Wielińska, Jasiu Kowalczyk