Na piekielnym szlaku!

W dniu 9 czerwca (niedziela) grupa 14 osób z UTW „Ponad czasem” spełniła swoje kolejne marzenie z cyklu „zwiedzanie miejsc niezwykłych”.

Na parkingu stacji paliw przy ul. Łódzkiej spotkali się kierujący autami: Basia, Marian, Włodek i ich pasażerowie: Ania, Alina, Gosia, Jadzia, Lena, Wanda, Krzysztof, dwóch Ryśków i Tadeusz. Celem wyprawy były oddalone o 45 km okolice Niekłania Wielkiego. Dotarliśmy tam około godz. 9.30 i ruszyliśmy leśnymi drogami rezerwatu przyrody „Piekło Niekłańskie”. Chronione są w nim niezwykłe formacje geologiczne: zbudowane z piaskowca skały, przybierające przedziwne kształty grzyba lub sfinksa, a także podcięte i wyżłobione bloki skalne, które wyglądają tak, jakby miały za chwilę runąć.

O tych dziwach przyrody i związanych z nimi legendami opowiadał nam prowadzący wycieczkę znakomity przewodnik świętokrzyski Ryszard Garus. Po pięciokilometrowym spacerze wśród skalnych koślawców, pojechaliśmy do Furmanowa na pierwsze śniadanie. Urządziliśmy je pod rozłożystym dębem (pomnikiem przyrody) nad skarpą rzeki Czarnej Koneckiej. Tego, co znalazło się na ławie śniadaniowej (sałatki, paszteciki, rolady, ciasta) mógłby nam pozazdrościć sam Robert Makłowicz.

Po godzinnej uczcie udaliśmy się do pobliskiej nieczynnej już huty, by podziwiać ten XIX- wieczny zabytek techniki z dobrze zachowaną wieżą gichtociągową, o której opowiedział nam, kto? Wiadomo – R.G.

Kolejną atrakcją tego wypadu były Gagaty Sołtykowskie. Jest to rezerwat utworzony w miejscu wydobycia glinki ceramicznej, z której wyrabiano cegłę i dachówki. Dodatkowym urozmaiceniem tego miejsca są odkryte przez naukowców ślady zauropodów, wyeksponowane w zadaszonym stanowisku geologicznym.

W Odrowążu z placu kościelnego podziwialiśmy panoramę Gór Świętokrzyskich. Tego dnia pogoda i widoczność były wymarzone do obserwacji. Wypatrzyliśmy między innymi: Łysicę, Kamień Michniowski i komin elektrociepłowni w Kielcach na Gruchawce. W Bliżynie natomiast pospacerowaliśmy nad zalewem oraz w pobliżu neogotyckiego pałacyku. Tutaj rozstaliśmy się z Leną, Wandą, Marianem i Tadeuszem, którzy obrali kierunek na Kielce, a reszta grupy pod przewodnictwem „wiadomo kogo” podążyła do utworzonej z piaskowca „Bramy Piekielnej”.

Są to kilkunastotonowe bloki skalne tworzące rodzaj zadaszonego przejścia. Nazwę wywodzi się z wierzeń ludowych, które diabłom przypisują wykonanie tego tworu. Mając w nogach ponad 10 km marszu, a w plecakach co nieco z pierwszego śniadania w miejscu zwanym „Altaną” urządziliśmy drugi popas, po którym pożegnaliśmy się i rozjechali z pięknymi wspomnieniami oraz z marzeniem o lipcowym wypadzie. Gdzie? A to się jeszcze okaże! Do zobaczenia na szlaku!

Ryszard J.

PS. Basiu, w odpowiedzi na twój apel o nazwę dla grupy turystycznej proponuję SZWĘDAKI ŚWIĘTOKRZYSKIE

R.

Zdjęcia: Małgorzata Kędracka, Barbara Wielińska