W zimową, piękną i słoneczną niedzielę, 17 lutego, kilkuosobowa grupa wytrwałych (Lena, Małgosia, Wanda, Jola, Basia, Tadeusz, Jurek, Marian) postanowiła pokonać podejście na Łysicę od strony Kakonina. Nie, nie, właściwie to Małgosia zaproponowała ten prywatny wypad, a my skwapliwie zaakceptowaliśmy ten pomysł i mianowaliśmy Małgosię kierowniczką naszej wycieczki.

 Pierwszy postój był tuż po opuszczeniu busa i rozejrzeniu się po okolicy, gdzie m. in. znajduje się drewniana chałupa, zbudowana około 1820 roku. Stanowi ona oddział Muzeum Wsi Kieleckiej. Zgodnie stwierdziliśmy, iż trzeba się wzmocnić przed czekającą nas trasą i w towarzystwie kukły –czarownicy rozsiedliśmy się wygodnie, wykładając na stół smaczne wiktuały i różne napitki:  wszystko nam bardzo smakowało na świeżym powietrzu w towarzystwie uśmiechniętego słoneczka.

Pełni sił i z uśmiechem na twarzach przekroczyliśmy bramę z napisem „Puszcza Jodłowa” i znaleźliśmy się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego.  Trasa na Łysicę wznosi się łagodnie w górę, więc nie odczuwaliśmy trudów spaceru. Po około 2 km dotarliśmy na Przełęcz św. Mikołaja, który, jak wiemy, jest patronem wszystkich pielgrzymów i podróżnych. Zatrzymaliśmy się na chwilę niedaleko kapliczki pod wezwaniem św. Mikołaja, aby ugasić pragnienie i ruszyliśmy dalej. Ciekawostką naszego spaceru było to, że co jakiś czas zmieniał się przewodnik naszej grupy i wszyscy zdali egzamin ze znajomości trasy, ha, ha, ha!

Nagle na szlaku niespodziewanie pojawił się przed nami nasz kolega Rysio i tak, w zasilonym gronie pomaszerowaliśmy dalej i nie wiadomo kiedy dotarliśmy na Łysicę. Oczywiście, nie musimy rozwodzić się na temat tych wzniesień, gdyż zapewne każdy tam był i miał możliwość „dotknąć” jednych z najstarszych skał w Polsce, występujących na powierzchni, które są najbardziej charakterystycznym elementem na terenie Parku Narodowego.

Przypomnę tylko, że Łysica składa się z dwóch wierzchołków, wschodni niższy (608 m.n.p.m), zwany Skałą Agaty lub Zamczyskiem oraz zachodni szczyt (612 m.n.p.m.), na którym znajduje się krzyż. Jednakże ostatnie badania, przeprowadzone w roku 2018 wykazały, iż Góra Agaty jest wyższa od wierzchołka z krzyżem. Według tych pomiarów, szczyt z krzyżem wynosi 613,4 m.n.p.m., natomiast Góra Agaty ma wysokość 613,7 m.n.p.m. To nie koniec rewelacyjnych wyników, w tym roku ma ukazać się artykuł na temat kolejnych, dokładnych pomiarów Łysicy. Dla nas, miłośników naszych gór, może nie jest to aż tak ważne, my cieszymy się, że je po prostu mamy…Warto zaznaczyć, że Łysica należy do Korony Gór Polskich, będąc jej najniższym szczytem.

Po tych nowinkach wracamy do naszej trasy – po dojściu na Łysicę, zrobiliśmy sobie przerwę w wędrówce, aby odpocząć i posilić się na dalszą drogę oraz upamiętnić naszą obecność na szczycie, robiąc parę zdjęć.  Nie obyło się bez następnych miłych niespodzianek – spotkałam koleżankę z lat szkolnych z Buska-Zdroju, mojego rodzinnego miasta;  rozmowy, wrażenia, wspólne fotki, było miło i sympatycznie.

Nie mogliśmy się powstrzymać, aby nie zaprezentować na zdjęciu antypoślizgów  na obuwiu jednego z naszych kolegów… i właśnie on, jako jeden z nielicznych, uniknął bliskiego kontaktu z podłożem, czyli po prostu upadku!

Wszystko, co miłe kończy się szybko – po 2 km zejścia z Łysicy dochodzimy do Św. Katarzyny, gdzie znajduje się m.in. zespół klasztorny Bernardynek oraz drewniana kapliczka i źródełko św. Franciszka.

Naszą wycieczkę na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich potraktowaliśmy jako przyjemny spacer i dobrą rozgrzewkę dla następnych wypadów w nasze piękne góry.

Barbara Wielińska

 

Zdjęcia: Małgorzata Kędracka, Barbara Wielińska, Ryszard Opałko