Środową wycieczką 13 lutego przenieśliśmy się w miejsca dotąd nieodwiedzane i czasami przypominające krajobraz księżycowy. Spacer rozpoczęliśmy na trójstyku trzech gmin: Kielc, Morawicy i Sitkówki-Nowiny przy ulicy Ściegiennego.

Sam patron ulicy – urodzony w pobliskiej Bilczy w 1801 roku – zasługuje na kilka zdań wspomnienia, ponieważ jego życiorys jest niebywały. Urzędnik, nauczyciel, ksiądz i organizator buntu chłopskiego w 1844 roku. Za swoją działalność został skazany przez sąd carski na karę śmierci, a przez Kurię w Lublinie wydalony z kapłaństwa. Stojąc przed katem usłyszał decyzję o zmianie wyroku na zsyłkę do kopalń w guberni permskiej. Przeżył na Syberii 24 lata, a do Polski wrócił w 1871 roku i był utrzymywany przez rodzinę. U schyłku życia został przywrócony do stanu duchownego i usługiwał jako kapelan w szpitalu Bonifratrów w Lublinie, gdzie zmarł mając 89 lat. Przy jego grobie w latach międzywojennych swoje pochody pierwszomajowe kończyli lewicowi działacze PPS, czczą go również wierni katoliccy.

Tytułowe nieziemskie krajobrazy ukazały się naszym oczom nad urwiskiem kopalni kamienia wapiennego zakładu „Trzuskawica”, gdzie podziwialiśmy potężną wyrwę w górze Kamiennej (270 m n.p.m.). Tu dowiedzieliśmy się w jaki sposób te miliony ton kamienia przerabiane są na ponad 30 produktów wykorzystywanych w przemyśle budowlanym (wapno), drogowym (kruszywa i mączki bitumiczne), w hutnictwie (jako topniki) oraz w wielu innych branżach gospodarki.

Lubiany przez wszystkich przystanek śniadaniowy zdarzył się niespodziewanie i w niezaplanowanym miejscu, a to w wyniku pomyłki prowadzącego, który nie mógł odnaleźć właściwej ścieżki wśród zabudowań Nastola i ognisko zapłonęło u podnóża hałd odpadowych. Spędziliśmy tu ponad godzinę na pogawędkach i omawianiu spraw organizacyjnych: wymyślaliśmy nazwę dla naszej grupy oraz układaliśmy tekst do hymnu turystów UTW na melodię jednej z piosenek Andrzeja Poniedzielskiego.

Dalszy spacer przebiegał zgodnie z planem – u podnóża „nowego pasma górskiego” wypiętrzonego w ostatnich pięćdziesięciu latach w wyniku działalności wspomnianej kopalni zakładu „Trzuskawica”.

Naszą przygodę w tym przemysłowo ważnym regionie i po dawce materialnych wrażeń (bo to około 50 firm przy ulicy Ściegiennego, a w ślad za tym ponad 2 tysiące miejsc pracy), przyszła pora na przeżycia duchowe, których doświadczyliśmy podczas wizyty w kościele pw. Św. Izydora Oracza w Posłowicach. Podczas czterdziestominutowej pogawędki ks. dr Jarosław Czerkawski przybliżył nam postać patrona, przedstawił historię parafii oraz omówił trwającą drugi rok rozbudowę kościoła (z niewielkiej 80 m2 kaplicy do 240 m2 budynku z ogrzewaniem i pomieszczeniami gospodarczymi obok kościoła).

Dziękuję, jako organizator i piszący tę relację, 21 uczestnikom tej niedokończonej wyprawy (celem był Stadion Leśny) i zapraszam na następny spacer do Suchedniowa.

Ryszard Janaszek

Zdjęcia: Irena Danieluk